• Twitter
  • rss

Follow our Network

Fuckup story #1: O perfekcjoniźmie słów kilka

(1)

Category : Fuckup stories

Pan Zdzisław (zbieżność imion przypadkowa) ma jedną bardzo pożyteczną cechę: lubi mieć wszystko dookoła siebie perfekcyjnie zorganizowane. Poza tym, posiada dużą wiedzę teoretyczną w dziedzinie, w której się specjalizuje. Ma również trzeźwy umysł, wszędzie widzący procesy, procedury, które zawsze można ulepszyć. Jednym słowem, chlop na schwał!

Jest jednak jeden problem, który go hamuje we wszystkich działaniach. Mianowicie Zdzisław, aby coś zrobić, musi mieć najpierw wszystko dookoła siebie idealnie poukładane.

Jakiś czas temu Zdzisław postanowił otworzyć własną firmę usługową. Dysponował wiedzą, miał dobry PR w branżowych mediach i sporo kontaktów. Wydawałoby się, że to wszystko czego trzeba żeby rozpocząć udany biznes konsultingowy. Tyle, że jedna firma to było trochę za mało jak na jego ambicje. Zdzisław wymyślił więc całą grupę powiązanych ze sobą biznesów. Zarejestrował kilkanaście domen internetowych dla spółek-córek przyszłej, nieistniejącej jeszcze korporacji. Pozakładał wszędzie skrzynki email, zakupił sprzęt komputerowy, wynajął biuro, poczym zaczął szkicować plany swojego przyszłego imperium. Zdzisław wziął kredyt na działalność bieżącą, aby móc się w 100% skupić na swoim nowym dziecku. Z jakiegoś powodu nie uważał, że rozpoczęcie sprzedaży w jego core business’ie, czyli konsultingu jest na tyle priorytetowe, aby skupić na tym większość swojej energii. Cały czas sądził, że aby zacząć działać musi mieć wszystko od początku do końca perfekcyjnie zaplanowane. I co? Nic, w czasie gdy Zdzisław koncentrował całą swoją energię na swoim ulubionym zajęciu, czyli „układaniu” bardzo szybko pojawiły się kłotopoty z cashflow. Oszczędności się wyczerpały, tak samo jak kredyt i po kilku tygodniach, gdy cały plan, oferta i materiały marketingowe zdąrzyły powstać, było już za późno.

Zdzisław zmuszony był więc pójść do pracy dla kogoś. Po kolejnych kilku tygodniach przygotowania sie do wykonywania zawodu sprzedawcy (stworzenie oferty, konfiguracja środowiska do pracy, w tym wielu różnych programów ułatwiających życie, takich jak np. profesjonalny system do zarzadzania relacjami z klientami, itd.) Zdzisław znajduje się gdzieś na starcie mając dość duży problem. Co ciekawe, nie określa go jako problem finansowy (wziął już ze dwie pensje i jakiś czas temu skończyła mu się gotówka), lecz wizerunkowy. Bo przecież…

Jak on, znany w branży konsultant i właściciel grupy firm może przedstawiać siebie jako zwykły sprzedawca w niewielkiej firmie? Co sobie poważni ludzie, potencjalni przyszli partnerzy biznesowi pomyślą? Zdzisław głowi się więc, w przerwach, gdy nie jest zajęty organizacją pracy w biurze, czacha mu dymi.

Jak rozwiązać ten problem? Przecież nie może tak po prostu podnieść słuchawki i zacząć sprzedawać! Pewne rzeczy trzeba najpierw poukładać!

Comments

100% true. mocne

Post a comment